–  Przepiękna rewitalizacja, której podjęli się samorządowcy ze Świdwina, jest najlepszym dowodem na to, że potrafią dobrze wykorzystać fundusze unijne. Znajdujemy się w Centrum Nauki, które powstało dzięki środkom z Regionalnego Programu Operacyjnego, w miejscu, które wpisuje się w ideę Pomorza Zachodniego, by młodych ludzi zarażać ciekawością świata, wiedzy i nauki – rozpoczął spotkanie z samorządowcami Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. Podczas Konwentu Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów oraz Konwentu Powiatów Województwa Zachodniopomorskiego w  Świdwinie przedstawiono pierwsze założenia przyszłej perspektywy unijnej dla regionu. To początek konsultacji z przyszłymi beneficjentami, w wyniku których powstanie ostateczny kształt nowego programu regionalnego pod nazwą Fundusze Europejskie dla Pomorza Zachodniego, na lata 2020 – 2027.

Wizyta w Świdwinie rozpoczęła się od wyjazdowego posiedzenia Zarządu Województwa, w czasie którego zaprezentowane zostały polityki składające się na Strategię Rozwoju Województwa do roku 2030. Strategia, to jeden z dokumentów niezbędnych do stworzenia regionalnego programu, dzięki któremu do województwa popłynie kolejny strumień środków unijnych. To główne cele wyznaczone w takich dziedzinach jak: rynek pracy, transport, kultura, polityka kapitału oraz spójności społecznej, turystyka, zielony region, a także edukacja.
 
– Z jednej strony mówimy o dużych pieniądzach z Unii Europejskiej dla województwa, z drugiej zaś docierają do nas informacje o zmianach planowanych przez Rząd, między innymi podatkowych, które muszą nas trochę trwożyć – mówił Waldemar Miśko, burmistrz Karlina i przewodniczący Konwentu Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów. – Cóż, z niejednego pieca chleb jedliśmy, więc sądzę, że i teraz, przy dużych utrudnieniach, będziemy potrafili dobrze spożytkować środki unijne.

Marszałek Olgierd Geblewicz zrelacjonował samorządowcom kolejne etapy podziału funduszy unijnych pomiędzy poszczególne regiony. W przypadku Pomorza Zachodniego mówić można o prawdziwej batalii, bowiem w wyniku dziwnego i zaskakującego, a przede wszystkim krzywdzącego dla naszego regionu podziału środków unijnych, mieszkańcy Pomorza Zachodniego zostali pozbawieni ponad 103 mln euro.
 
– Jeśli czytacie Państwo gazety i widzicie, że się pieklę i awanturuję, to właśnie dlatego, że nie mogę się zgodzić na takie praktyki – argumentował marszałek.

Początkowy algorytm podziału środków przyjęty przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej – pomimo kilku kontrowersyjnych zapisów – był transparentny i logiczny. Kontrowersje dotyczyły np. takich kwestii, jak podział środków na cele ekologiczne, gdzie wzięto pod uwagę liczbę dużych zakładów szczególnie uciążliwych dla środowiska na danym terenie. Duże zakłady mają możliwość korzystania z programów krajowych, nie powinny zatem stanowić jednego z kryteriów podziału środków regionalnych. – W naszym województwie niewiele jest tego typu przedsiębiorstw, ponadto wiele już zrobiliśmy w zakresie ekologii w ramach dobiegającej końca perspektywy. Nie oznacza to, że obecnie nie zasługujemy na środki, które skierujemy na precyzyjnie określone sposoby poprawy stanu naszego środowiska – mówił Olgierd Geblewicz. – Mimo tych wątpliwości mieliśmy pewność, że w ramach 75 % alokacji do naszego regionu trafi 1,5 mld euro. Pozostałe 7 mld pozostało do dyspozycji Rządu w ramach tzw. rezerwy. Przy założonych wcześniej kryteriach podziału do naszego województwa miało trafić ponad 400 mln euro, lecz naraz bez jakichkolwiek negocjacji, ogłoszono podział rezerwy, gdzie w wyniku ministerialnej korekty Zachodniopomorskie nie tylko nie dostało dodatkowych pieniędzy dla obszarów popegeerowskich, to jeszcze zostało pozbawione należnej mu kwoty. Do regionu ma trafić o ponad 103 mln euro mniej, niż wynikało to z wcześniejszych założeń.

– Oburzające jest to, że zabrano środki regionom uboższym i przekazano je tym bogatszym. To wbrew zasadom obowiązującym w Unii Europejskiej, gdzie uboższe regiony otrzymują więcej, aby wyrównać deficyty rozwojowe – tłumaczył marszałek. – Dlatego złożyłem skargę do Komisji Europejskiej, bo uważam, że Rząd nas oszukał. Oszukał mieszkańców naszego regionu.

Dodatkową osią konfliktu jest wyznaczenie tzw. limitów wydatków. Komisja Europejska wyznaczyła limit 30 % alokacji na poziomie każdego państwa, które muszą być przeznaczone na cele „zielone”, czyli wspierające działania związane z przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym. To trudne do spełnienia warunki, bo wiążą się z zadaniami, które nie zawsze są identyfikowane z tymi najbardziej pożądanymi przez mieszkańców. Województwo Zachodniopomorskie zostało zobowiązane, by przeznaczyło na te cele aż 40 % alokacji, podczas gdy np. województwa objęte programem Polski Wschodniej mają wyznaczony limit zaledwie 24 %. Zdaniem marszałka jest to narzucanie władzom lokalnym działań, które nie odpowiadają regionalnej i lokalnej specyfice, nie liczą się także z pracą, którą nasze samorządy wykonały w kończącej się już perspektywie. Dodatkową i niezrozumiałą z punktu widzenia zachodniopomorskich samorządów komplikacją jest narzucanie stosowania formuły partnerstwa prywatno-publicznego i instrumentów zwrotnych (pożyczek zamiast dotacji), a także uzyskania niezbędnej aprobaty rządowej dla inwestycji w takie sfery, jak wsparcie infrastruktury badawczej czy ochrony zdrowia.

Uczestnicy spotkania mieli wiele uwag odnośnie środków unijnych, bo są one głównym narzędziem rozwoju małych ojczyzn. Pytali m. in. o środki na uzbrojenie terenów inwestycyjnych, o utrzymanie utworzonych już podmiotów ekonomii społecznej, wyszczególnienie w priorytetach potrzeb gmin uzdrowiskowych, energię odnawialną, dalszy los Lokalnych Grup Działania i Lokalnych Grup Rybackich.

Kolejne spotkania, w czasie których odbędą się konsultacje i dyskusje nad kształtem przyszłej perspektywy, są już planowane. Uwagi można zgłaszać także pod specjalnie utworzonym adresem mailowym fepz@wzp.pl.

 

Załączniki